Wracamy do Danii: na bazie ogólnopolitycznego porozumienia kraj wprowadza ustawę chroniącą twarze i głosy obywateli przed cyfrowym wykorzystaniem ich bez wiedzy i zgody „właścicieli”. Choć tamtejszy ustawodawca argumentuje ten ruch przede wszystkim potrzebą ochrony przed paskudnymi i natarczywymi deepfake’ami to dla nas, cyberprzeczulonoych i ostrożnych, oznacza on nawet więcej. Chcemy, aby w debacie publicznej głośno podały pytania o cyfrową podmiotowość i obecność, o możliwość wyznaczania granic medialnej gry czy o sens postępującej digitalizacji praktyk społecznych. Duńska legislacja to świetny pretekst do dyskusji o tym, czy aktywni w sieci i na ekranie to faktyczne osoby czy też jakieś ich mniej lub bardziej świadomie oddelegowane awatary, boty czy wizualizacje.
Ostatnie z tej serii:
2026-10-23
W dawnych czasach kontestująca sens chodzenia do szkoły młodzież pisała złośliwie na ścianach bloków i śmietników: „szkoła óczy”. Dziś stajemy przed pytaniem nie tylko, czego uczy szkoła, ale też czego...
2026-10-15
Telewizje informacyjne to chyba jedyne medium, któremu udało się wytrzymać atak internetu i z grubsza pozostać przy swojej społecznej pozycji. Podczas gdy wokół więdną prasa, książki czy radio newsy na...
2026-10-08
Telewizje informacyjne to chyba jedyne medium, któremu udało się wytrzymać atak internetu i z grubsza pozostać przy swojej społecznej pozycji. Podczas gdy wokół więdną prasa, książki czy radio newsy na...
2026-10-01
Onegdaj (w wiekach XVII, XVIII…) dyskusje na tematy społecznie ważne – ale i te mniej ważne – odbywały się w fizycznej przestrzeni, w angielskich kawiarniach czy francuskich salonach (nie mylić...
2026-09-24
Robotyczne ryby, ptaki i owady zaczynają rozgaszczać się w naszych wojskowych, kulturowych i społecznych „ekosystemach”. Niemal perfekcyjnie biomimetyczne, wyposażone w mikrofony, sonary, radary, kamery i nadajniki skutecznie wtapiają się w...