Przyrównywano ją do Anny German, bo tak jak ona, była wielką gwiazdą w Związku Radzieckim. Występowała na stadionie Łużniki w Moskwie dla stu tysięcy widzów. W Erywaniu, gdy na murawę stadionu wjechała kabrioletem, kompletnie zasypano ją kwiatami. W Taszkencie z kolei, gdy śpiewała, podobno trzęsła się ziemia – i to dosłownie. To aż dziwne, że w Polsce tak niewiele osób o niej pamięta.
Maks Wieczorski przypomina historię Wiesławy Drojeckiej.
